Biblioteka Publiczna

w Dzielnicy REMBERTÓW m.st. Warszawy


20 OSTATNICH KOMENTARZY


Alchomik


Posty:1

 Dotyczy: Stowarzyszenie Miłośników Literatury i Placka z Kartoflanych Obierek
 Wysłany: 2021-09-22 12:11:30


    

W zbiorach:     


To nie jest książka na poprawę humoru. Dostałam ją w prezencie, bo zażyczyłam sobie właśnie coś takiego, przy czym mogłabym się pośmiać.
Płakałam jak bóbr.

15857


Posty:1

 Dotyczy: Ania z Zielonego Wzgórza
 Wysłany: 2021-08-11 12:27:25


    

W zbiorach:     


Najlepsza lektura w szkole

..........


Posty:4

 Dotyczy: Miasteczko Perfect
 Wysłany: 2021-06-01 16:15:23


    

W zbiorach:     


Fajne :

..........


Posty:4

 Dotyczy: Nan Sparrow i potwór z sadzy
 Wysłany: 2021-06-01 16:12:55


    

W zbiorach:     


Bardzo piekna i wzruszajaca ksiazka

..........


Posty:4

 Dotyczy: Nan Sparrow i potwór z sadzy
 Wysłany: 2021-06-01 16:12:10


    

W zbiorach:     


Bardzo piękna i wzruszająca książka🖤

19081


Posty:1

 Dotyczy: Las zna twoje imię
 Wysłany: 2020-09-20 22:47:57


    

W zbiorach:     


Wciągająca, ciekawa i pięknie napisana opowieść. Polecam.

zparol


Posty:1

 Dotyczy: Król
 Wysłany: 2020-06-22 09:32:11


    

W zbiorach:     


Rewelacja

..........


Posty:4

 Dotyczy: Pojedynek w Araluenie
 Wysłany: 2020-05-11 19:49:35


    

W zbiorach:     


Super tak jak wszystkie książki Flanagana!

Stanley


Posty:1

 Dotyczy: Cymanowski młyn
 Wysłany: 2019-08-30 14:29:44


    

W zbiorach:     


Pierwszy raz czytałam książke Polksiego polskich autorów i niesamowicie mi się podobała. Naprawdę polecam

1929


Posty:1

 Dotyczy: Za zamkniętymi drzwiami
 Wysłany: 2018-06-05 19:59:42


    

W zbiorach:     


Nietuzinkowa historia. Polecam

Marek


Posty:1

 Dotyczy: W ciemno : zabawne przypadki z podróży
 Wysłany: 2018-02-26 16:12:37


    

W zbiorach:     


Wbrew tytułowi większość opowieści nie jest wcale zabawnych. Ot, zebrane przez autora kilkanaście przypadkowych historyjek jakie się kiedyś wydarzyły wybranym amerykanom i anglikom i które oni uważają za znaczące w swym życiu. Myślę, że każdy polski turysta mógłby przytoczyć dziesiątki lepszych z własnego doświadczenia. Książka jest nudna i czyta się ją szybko aby tylko ją mieć za sobą.

Mei


Posty:1

 Dotyczy: Bridget Jones : szalejąc za facetem
 Wysłany: 2016-07-03 23:20:07


    

W zbiorach:     


Książka lepsza niż można się było spodziewać. Na ogół, gdy myślimy o seriach książek, to ta pierwsza jest najlepsza, najbardziej dopracowana, a przy kolejnych poziom opada. Ale nie tutaj. Ta , trzecia część powieści Fielding skupia się na problemach i zagadkach, które każdy z nas przeszedł. Z borykaniem się z problemami towarzyszącymi w samotnej kobiecie z bardzo niską samooceną i dwójką dzieci, która odżywa i na powrót wchodzi w wir nowoczesnego świata.

Joanna


Posty:38

 Dotyczy: Niezgodna
 Wysłany: 2016-03-23 20:30:29


    

W zbiorach:     


Ciekawy pomysł i średnie wykonanie.

Z zainteresowaniem czytałam o podziale społeczeństwa na frakcje, które specjalizują się w konkretnych dziedzinach. Z podziwem obserwowałam zmagania głównej bohaterki, która nie pasuje do ustalonego systemu. Miałam nadzieję na sprytnie polaną warstwą przygody metaforę dorastania i poszukiwania własnej tożsamości, naukę akceptacji inności i empatii w stosunku do tych, którzy są inni oraz potępienia cenzury i dezinformacji i nakładanych nam przez społeczeństwo ograniczeń. To temat naprawdę ważny dla dorastającego człowieka, który musi zdecydować, co będzie robił w życiu i takie powieści są potrzebne. Mam wrażenie, że autorka chciała pójść w tę stronę. Są w książce na przykład ciekawe sceny, które pokazują, jak zachowują się ludzie słabi psychicznie, przesadnie ambitni albo żądni władzy, którzy nie umieją walczyć ze swoimi słabościami ani zaakceptować czyjegoś powodzenia (brawo za postać Ala). Szkolenie rekrutów poprzez ranking przypomina wyścig szczurów po szczeblach kariery. Wygrają najsilniejsi. Pokazane są też relacje rodzinne, które mogą diametralnie się zmienić, kiedy dziecko nie wybiera zgodnie z oczekiwaniami rodziców (brawo za postać Marcusa). Niestety w miarę czytania czułam, że ten aspekt historii się rozmywa na korzyść opisów ekstremalnych rozrywek frakcji Nieustraszonych i rodzącego się romansu. Cztery, facet idealny, którego pokochały czytelniczki na całym świecie, mnie w historii przeszkadzał, bo odciągał główną bohaterkę od interesujących mnie wątków.

Wiem, że gdy autorka pisała "Niezgodną", miała około 20 lat i że ta powieść to jej debiut. Rozumiem też, że młodzi czytelnicy oczekują od skierowanych do siebie lektur wątku romansowego. Dlatego lekko przymykam oko na styl (ale tłumaczowi nie wybaczam błędów gramatycznych) i słabe fabularnie momenty i daję na zachętę dodatkową gwiazdkę. Wierzę, że autorka będzie pisać na coraz wyższym poziomie na ważne tematy. Potencjał jest duży, bo pomysły (i mam wrażenie, że intencje też) ma dobre.

P.S. Świat Veroniki Roth zdecydowanie bardziej do mnie przemawia niż świat Suzanne Collins. Niestety odwrotnie jest z warsztatem pisarskim.

Inspektor


Posty:95

 Dotyczy: Po Bajkale : rowerem przez Syberię
 Wysłany: 2016-03-19 14:14:32


    

W zbiorach:     


Są takie miejsca na Ziemi do których się fizycznie nie wybiorę, ale nie dlatego że uważam te miejsca za nieciekawe, czy zacofane, albo... co tam jeszcze. Nie, nie planuję tam pojechać ponieważ jestem ciepłolubna, i jeśli mam gdzieś jechać to tam gdzie cieplutko:) Ale od czego książki!!! O, tak! Dzięki bibliotece przy ul. Chełmżyńskiej mogę wybrać się i tam – na daleką i zimną SYBERIĘ!
Już na wstępie: cuuudowne fotografie! Autor ma talent do przedstawiania tych bajecznych krajobrazów i mnie przekonał w stu procentach, że w takiej Rosji zakochać się można! Pocztówkowe zdjęcia naprawdę rzadko mnie zachwycają. Ale te... bajka!

Kolejnym atutem „ Po Bajkale” jest temat strachu! Chyba nigdy nie spotkałam się z książką podróżniczą, w której autor tak otwarcie i pięknie mówiłby o swoim strachu! Przecież to nic dziwnego, że ktoś chcący przemierzyć tak wiele kilometrów rowerem, poza ekscytacją, odczuwa przerażenie. Jakub Rybicki, chociaż w niewielkim fragmencie, pisze o tym tak dobitnie, że dzięki temu zawierzam mu całkowicie i jestem pewna, że jest z czytelnikiem szczery w każdym słowie, który spisuje!

To książka o Rosji, o doświadczeniu wolności, dobrych ludziach, bo jak mówi autor „ w podróżach szukam prawdy, dobra i piękna” . I taka jest ta książka. Sporo się dowiemy, a to skąd Władimir Iljicz Uljanow wziął przydomek Lenin, a to o ostatnim lamie z Buriacji, poznamy też filozofię podróżowania, która jest mi szczególnie bliska, a mianowicie: „ Zawsze się cieszę, gdy ktoś zaprasza mnie do domu, częstuje jedzeniem albo daje bezinteresowne prezenty. Taki człowiek cieszy się, że zrobił dobry uczynek, czuje się lepszy. Ja też się cieszę, bo przecież potrzebuję dachu nad głową, a i jedzeniem nie pogardzę. Jestem wdzięczny, tamten człowiek to widzi i może myśli sobie: ‚ Oho, więc może jednak warto czynić dobro’ . A jeśli nawet nie, to może chociaż ma satysfakcję z popisywania się. W każdym razie poprawia mu się humor. Ja z kolei, w zamian za te wszystkie duże i małe przejawy dobroci w obcych krainach, czuję się zobowiązany, żeby pomagać innym obcym u siebie. I swoim też. A świat staje się odrobinkę lepszy.”

Jeszcze raz dziękuję Pani Ani z biblioteki nr 57, że kupuje takie fajne książki. Polecam!

Inspektor


Posty:95

 Dotyczy: Kalifat terroru : kulisy działania Państwa Islamskiego
 Wysłany: 2016-03-19 13:56:29


    

W zbiorach:     


Dwa hasła: Kalifat i terror, „ robią” furorę w mediach. Więc czytam i czytam i nie bardzo mogę się zorientować o co tu naprawdę chodzi: jak, skąd, dokąd i kiedy – oto pytania które często sobie zadaję, gdy słyszę lub widzę te dwa słowa.
Nic więc dziwnego, że od razu zarezerwowałam sobie „ Kalifat terroru” , mając nadzieje na zgłębienie tematu.
Książka jednak trochę rozczarowuje.
Samuel Laurent napisał ciekawą, ale mało wnikliwą analizę kalifatu. Bardzo brakuje rozwinięcia niektórych podrozdziałów. Wiedza autora wydaja się olbrzymia, ale moim zdaniem zbyt szybko i w zbyt mało przystępny sposób chciał ją przekazać.
Na duży plus należy zaliczyć, że Laurent opisuje genezę i ideologie tego sztucznego tworu, wskazuje na krótkowzroczność Francji, Ameryki. Ubolewa, że strumień petrodolarów nadal zasila kieszeń Państwa Islamskiego, że to doskonale zorganizowana armia, do której zgłasza się lub jest siłą wcielana rzesza żołnierzy, nawet Europejczyków. Szczególnie oni są pożądanym towarem medialnym, bo występują przecież przeciwko zachodnim wartościom, w których zostali wychowani i przeszli konwersje na islam...
Bardzo fajna końcówka książki tj. ocena faktycznych poczynań własnego rządu (w tym przypadku Francuskiego) i ocena Samuela co do tych ruchów.

Inspektor


Posty:95

 Dotyczy: All inclusive : raj, w którym seks jest bogiem
 Wysłany: 2016-03-19 13:42:31


    

W zbiorach:     


Wypożyczam każdą, no prawie każdą nową książkę, dostępną w rembertowskiej bibliotece, która opowiada o egzotycznych podróżach. Wiecie jak to jest, nie można być wszędzie, a to grosza brak, a to czas nie pozwala... Więc... książka przybliża świat! No, i ta naaaprawdę przybliżyła świat. Świat, w którym bogaci biali mogą kupić wszystko i bez wyrzutów sumienia to robią. Aż mi trudno pisać o tej książce. Za dużo jest w niej cierpienia, zwłaszcza dziecięcego.

Dużym plusem są opowieści o historii tego państwa na wyspie podzielonej na pół między francuskich, a hiszpańskich kolonistów, o dyktaturze Trujillo (z kultem jednostki, których nie powstydziliby się Stalin i Kim Il Sen), o pozycji kobiet i wzorcu męskości, siostrach Mirabal i wreszcie o pedofilii, nie tylko w wykonaniu duchownych.
Zasadnicza relacja zorientowana jest na głośną sprawę nadużyć seksualnych dwu byłych już polskich księży: nuncjusza apostolskiego, przedstawiciela Watykanu na Dominikanie, arcybiskupa Józefa Wesołowskiego oraz księdza Wojciecha G., pracującego swego czasu w miasteczku Juncalito. Obie sprawy – dziś już to wiemy – znalazły swój finał w sądach, watykańskich lub państwowych. Jest rozdział o walkach kogutów, o wudu, o problemie koloru skóry, o presji macho, o „ erze Trujilla” . Jeśli ktoś oglądał genialny, mocny film Ulricha Seidla „ Raj: Miłość” , będzie wiedział, jakiej wizji świata może się spodziewać.

Choć czyta się go szybko, bo jest dość dobrze napisany i stylistycznie przejrzysty, to na długo pozostaje w pamięci i budzi sprzeciw. Przez dłuższy czas po lekturze myślałam, że długo nie sięgnę po reportaż.

Inspektor


Posty:95

 Dotyczy: Wojny kobiet : rzuciły wyzwanie sądom, policji i mafii
 Wysłany: 2016-03-19 13:29:40


    

W zbiorach:     


Książki o takiej tematyce, pod wspólnym mianownikiem „ z życia wzięte” , niespecjalnie mnie ciekawią, ale... No, właśnie, ale! AUTORZY! Kto nie ulegnie pokusie by poczytać to co napisał taki tandem? Trzeba by być z kamienia!

Książka przedstawia historie 13 walecznych kobiet, które walczyły z wymiarem sprawiedliwości, mafią, biurokracją i własnym strachem o los ukochanych mężczyzn: mężów, braci, ojców, synów i kochanków. Niektóre z tych opowieści mrożą krew w żyłach obnażając niedociągnięcia prokuratury i rażące błędy sędziów, inne wywołują dreszcze pokazując okrucieństwo z jakim mafia obchodzi się z niewygodnymi dla siebie ludźmi.
To najgłośniejsze sprawy kryminalne znane z mediów ostatnich kilkunastu lat, przeczytamy tutaj o bardzo dobrze wszystkim znanej historii siostry Krzysztofa Olewnika, słynna historia zaginięcia dwóch mężczyzn Staszka i Jurka, okazało się zabitych przez mafię i wiele, wiele innych.
Nie jest to książka lekka, wymaga też całkiem sporo mocnych nerwów, kiedy przychodzi do opisów popełnionych zbrodni. Mimo to uważam, że powinna to być obowiązkowa lektura dla każdej kobiety, która uważa się za zwykłą kurę domową, która umie tylko pozostawać w cieniu swego męża lub partnera.
Bez dwóch zdań "Wojny kobiet" to kawał dobrej, rzetelnej roboty.

Inspektor


Posty:95

 Dotyczy: Chorągiew Michała Archanioła
 Wysłany: 2016-03-19 13:11:17


    

W zbiorach:     


Powiem otwarcie: może to nie jest książka dla prawdziwych twardzieli, ale ja jestem kobietą i mnie ta książka bardzo się podobała! Dużo w niej opisów broni, szczególnie noży i pistoletów (albo jak tam to zwał).
“ Chorągiew Michała Archanioła” , czyli rzecz o służbach specjalnych, twardzielach w kominiarkach, a jednocześnie o naukowcach i... alchemikach. Zdecydowanie powieść akcji, która z miejsca przypadnie do gustu wszystkim fanom literatury w stylu Magdy Kozak (a mnie ona przypadła!).
Braterstwo, zaufanie, ponadnarodowe sympatie i zobowiązania, współpraca między służbami bez wiedzy, a czasem wręcz wbrew rządowi i tym podobne elementy.

Bohaterem jednak nie jest typowy, wyszkolony zabijaka. Owszem, ma całkiem sporo do powiedzenia w temacie szeroko rozumianej walki i przetrwania, ale na co dzień zarabia na życie pracując jako wykładowca na uczelni. Pewnego dnia otrzymuje propozycję, której ze względów grzecznościowych nie może odrzucić: syn znanego bankowca popełnił samobójstwo, rzucając się pod pociąg. Dziwne, że syn badał sprawy dotyczące znanej w przeszłości postaci Alchemika, z którego mikstur korzystał polski wywiad w okresie międzywojennym. Wystarczy dodać dwa do dwóch by zrozumieć, że samobójstwo to na pewno nie było. Od tego momentu zaczyna się prująca przed siebie dziko akcja, w której w błyskawicznym tempie poznajemy kolejne postaci, nowych znajomych bohatera, jego rodzinę dalszą i bliższą, konkurentów i sympatyków na uczelni...

Na ogromny plus trzeba zapisać, że autor ma taki system pisania, w którym w jednym, kilku zdaniowym akapicie jest w stanie zmieścić scenę walki, jej przebieg, efekty dla walczących stron i nawet samopoczucie, jakie będzie miał bohater dnia kolejnego. Żadnego ględzenia, ani dłużyzn!

Na szczęście prócz akcji jest też w książce miejsce na humor, a dialogi potrafią rozbawić. Poza tym znalazło się miejsce i na romans, (czego normalnie nie znoszę, bo przeważnie tworzą dłużyzny) i na dramat, mocno uderzający czytającego między oczy, dzięki czemu w książkę jest jeszcze łatwiej się wczuć.

Inspektor


Posty:95

 Dotyczy: Metro 2035
 Wysłany: 2016-03-19 12:35:23


    

W zbiorach:     


Trochę obawiałam się tej części. Wiadomo: czym dalej z tak grubaśnymi książkami, tym może być gorzej. Na szczęście książka rozczarowała mnie pozytywnie! Bohater dorasta (co nie zawsze zdarza się mężczyznom). Nie jest już zagubionym dzieciakiem w mrocznych tunelach metra marzącym o powrocie do „ tego co dawniej” . Stał się mężczyzną świadomym świata w którym żyje, a świat ten nie jest przyjazny, człowiek w nim jest jak w tym powiedzeniu: homo homini lupus. W tym Metrze nie ma potworów, ich role przejęli ludzie.
No, ale wracając do naszej fabuły.
Glukhovsky skupił się w tym przypadku na osobie Artema. Tak. Nie macie przywidzeń. To ten sam bohater, który zginął w pierwszej wersji "Metra 2033". Szkoda, że nie widzieliście mojej miny na wieść, że postać ta zmartwychwstała. Bezcenna.
Spotkać tu można wielu znajomych z poprzednich części serii. Zaskakuje szczególnie kontynuacja losu Saszy. Należy pochwalić autora za fakt, że tym razem nie ma tu jednowymiarowych charakterystyk wojujących ze sobą frakcji (jakby za mało było zagrożeń). Zaskoczyło mnie to, że dużo miejsca poświęcono tu polityce, chwilami brzmi to jak manifest antyputinowski. Dodatkowo pojawiają się tu nowoczesne urządzenia, o których nie było mowy w poprzednich częściach, a sugeruje się, że je już wcześniej znano. Trzeba także dodać, że pisarz dość często nawiązuje do wydarzeń z przeszłości bohaterów. Wspominam o tym dlatego, że w opisie na tylnej okładce twierdzi się, że można tą część czytać jako samodzielną książkę i poznanie tej historii jako pierwszej z tej serii nie sprawi czytelnikowi żadnych problemów. Nie zgadzam się z tym. Jeśli nie znacie poprzednich części możecie poczuć się zagubieni.
Ogromne brawa dla autora za język, klimat i odwagę. Odwagę, bo przecież nie trzeba krytyka literackiego by odnaleźć w powieści drugie dno i przesłanie skierowane do Rosjan. Polecam!

Inspektor


Posty:95

 Dotyczy: Zamykam oczy i widzę...
 Wysłany: 2016-03-19 12:05:09


    

W zbiorach:     


"Zamykam oczy i widzę..." to książka, którą można się delektować, nieśpiesznie, w spokoju. To wspomnienia pisane sercem człowieka, który umiłował ziemię, na której przyszło mu żyć. Nie tylko ją kochał, nie tylko szanował, dotykał wzrokiem, słuchał jej piękna, potem za nią tęsknił, by wreszcie opisać i w ten sposób jeszcze raz wrócić na Kresy.
Nie pochodzę „ z tych stron” , nie mam pamięci serca ani umysłu. Nie roztkliwia mnie skarga tych co utracili i nigdy nie odzyskali.
Ale powiem Wam jedno: to piękna książka opisująca ŻYCIE w każdej postaci: nie ważne czy gna się z zawrotną prędkością włoskim samochodem z czerwoną lakierowaną skórą po zapomnianych przez boga i ludzi drogach Podola, czy ogląda się zrujnowany ukochany majątek po I wojnie światowej, czy buduję się (pardon!) z bydlęcego gówna chałupinę gdzieś, hen, na Syberii, bo inaczej cała rodzinie zamarznie i nikogo to nie wzruszy.
To nie jest kolejna książka epatująca zachwytem nad samym sobą i smutną opowieścią o stracie. To opowieść o upadku, po którym wstaje się silniejszym. Momentami zabawna, dowcipna, szczera do bólu i niczego nie „ podmiatająca pod dywan” .
Opowieść o człowieku na tyle skromnym, że aż nieznanym mimo, że za to iż został poważnie ranny we wrześniu 1939 roku został odznaczony Orderem Virtuti Militari za udział w kampanii wrześniowej.
Aż chce się powiedzieć: zamknijmy wraz z autorem oczy i zobaczmy jego świat. Piękny świat...